Miłość niejedno ma imię

W kazaniu, o którym mowa, komentowane były kolejne wersety Pierwszego Listu św. Jana. W liście tym często powraca termin „miłość”. Znajdujemy tam m.in. słowa: W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat” (1 J 4,9). Miłość, o której tu mowa, przykuła uwagę św. Augustyna. By sprawę wyjaśnić – tak jak to było w jego zwyczaju – gruntownie przeanalizował tekst biblijny. Tok jego rozumowania był mniej więcej następujący: Syn przyszedł na świat po to, by oddać za nas życie. Można zatem powiedzieć, że Ojciec okazał nam miłość, posyłając albo – jak gdzie indziej mówi Pismo Św. – „wydając” (Rz 8,32) Syna na śmierć. Ale w tym samym Piśmie Św. czytamy, że również Judasz „wydał” Chrystusa na śmierć. Biskup z Hippony rozważał: Czy jeden i drugi czyn jest taki sam? Czym różni się „wydanie” Syna przez Ojca od „wydania” Mistrza przez ucznia? Tym, że Ojciec uczynił to z miłości a Judasz przez zdradę (Hom. na 1 Jana, 7,7). Jaki stąd wniosek? Najprostszy to zapewne ten, że wartość czynu zależy od motywu, albo, używając wyrażenia Św. Augustyna, od miłości, którą różnią się czyny ludzkie. To ona decyduje, że ten sam czyn raz należy pochwalić, a kiedy indziej go potępić. Wniosek ten staje się jeszcze bardziej oczywisty – zdaniem św. Augustyna – gdy rozważy się inny przypadek. Weźmy dwa diametralnie różne zachowanie: surowość ojca kochającego dziecko i pozorną delikatność kogoś, kto chce wykorzystać swoje ofiary. Św. Augustyn podaje jako przykład handlarza niewolników, który troszczy się o niewolnika ze względu na korzyść, jaką mu przyniesie; niewolnik lepiej traktowany jest w lepszej kondycji i można za niego uzyskać lepszą cenę. Surowość ojca być może jest i nieprzyjemna, ale przecież płynie ona z miłości, a jego celem jest dobro dziecka. Delikatność oprawcy jest może i atrakcyjniejsza, ale przecież skutki jej katastrofalne. Jako wniosek można przyjąć zasadę: Kochaj i czyń, co chcesz. Jeżeli milczysz, to milcz z miłości; jeśli mówisz, to mów z miłości; gdy karcisz lub przebaczasz, to czyń to miłości. Jeśli korzeń miłości będzie w tobie, to z niego wyrośnie tylko dobro (Hom. na 1 Jana, 7,8).

Taki był najbliższy kontekst, w jakim została wypowiedziana słynna sentencja Św. Augustyna: Kochaj i czyń, co chcesz. Poznanie tego kontekstu wprowadza nas w sposób myślenia tego świętego, ale nie wyjaśnia do końca znaczenia rzuconej przez niego myśli. Rozważanie to uświadamia potrzebę miłości, jak też wieloznaczność samego terminu. Na ten ostatni aspekt Biskup z Hippony zwraca uwagę wielokrotnie. Wyrażało się to choćby w wielości terminów, jakich mógł używać. W języku łacińskim, a takiego używał św. Augustyn, mówiąc o miłości, można posłużyć się terminami: caritas, dilectio, amor. Trudno znaleźć precyzyjne odpowiedniki dla tych terminów w języku polskim. Najogólniej można przyjąć, że caritas, amor, dilectio można tłumaczyć jako „miłość” (we wszystkich odcieniach) lub „lubienie”. W tekstach, zwłaszcza św. Augustyna, o znaczeniu decyduje jednak kontekst. Wprawdzie w starożytności próbowano rozróżniać znaczenie wymienionych terminów, ale można to uznać za dywagacje czysto filozoficzne (św. Augustyn, O państwie Bożym, 14,7,2). Podstawowe jest natomiast rozróżnienie na miłość dobrą i złą. O tym zaś decyduje przedmiot miłości. To, co się kocha, ma wartość. O ile więc miłość jest skierowana ku wartościom prawdziwym (dobro, sprawiedliwość, prawda), to jest to dobra miłość. W istocie rzeczy jedyną rzeczywistością godną miłości jest Bóg, a każda inna rzecz o tyle, o ile jest Jego odbiciem i w stopniu, w jakim uczestniczy w dobru, prawdzie, sprawiedliwości. Każdą inną miłość można nazwać pożądliwością (O Trójcy Świętej, 8,7,10). Chociaż „pożądanie” jest elementem każdej miłości, to ustalił się zwyczaj, że gdy się mówi o pożądliwości, bez określenia jakiej dotyczy rzeczy, to jest rozumiana jako miłość czegoś złego (O państwie Bożym, 14,7,2). Pożądanie to miłość nieczysta, zła.

Miłość i pożądanie to tylko dwie twarze tej samej rzeczywistości, choć pożądać można rzeczy bądź dobrych, bądź złych. Miłość nieczysta rozpala pożądanie rzeczy ziemskich i tego, co ginie; pożądanie występuje wtedy, gdy kocha się stworzenie ze względu na nie samo, a miłość prawdziwa porywa ku rzeczom wyższym i zapala do wiecznych (Obj. do Ps., 121,1). Pozostaje mimo to do wyjaśnienie, jaką miłość ma na myśli św. Augustyn, czymże według niego ona jest. Nie jest łatwo znaleźć krótką i jasną odpowiedź. Może najpełniej ujmują tą słowa: W miłości mamy trzy elementy: tego, kto kocha, przedmiot tej miłości i samą miłość. Czym jest miłość, jeżeli nie rodzajem życia łączącym dwie istoty lub dążącym do ich zjednoczenia (O Trójcy Świętej, 8,10,14). Tak może i należy definiować miłość, której by należało dodać określenie „absolutna”. Ale co stanowi o miłości między ludźmi? Co ją wyróżnia spośród innych relacji międzyludzkich? Odpowiedź jest stosunkowo prosta; elementem każdej miłości jest życzliwość względem tych, których się kocha. Wprawdzie życzliwość skłania nas, by coś ofiarować osobie kochanej, ale nawet jeśli nic nie dajemy, to kochającemu wystarczy sama życzliwość (Hom. na 1 Jana, 8,5). To stanowi o miłości osób bliższych i dalszych, a nawet nieprzyjaciół. Jest rzeczą znamienną, że u św. Augustyna bardzo trudno spotkać odniesienia do miłości wiążącej się z uczuciem, czułością. Obce jest mu raczej pojęcie zakochania, miłości małżeńskiej.

Mówiąc o miłości, nie można zapomnieć o jeszcze jednym jej znaczeniu. W Piśmie Św. napisane jest Bóg jest miłością (1 J 8,7). U św. Augustyna będzie użyty termin dilectio (Hom. na 1 Jana, 7,6), jak też caritas (O Trójcy Świętej, 15,19,37), co oznacza, że sama istota Boża jest miłością (O Trójcy Świętej, 15,19,37). Nie sposób w paru słowach wyjaśnić sens tej prawdy, bo jakże pojąć to, co stanowi wewnętrzną więź w Trójcy Św. Miłość to inne imię Boga i kto nie ma miłości, Boga nie zna (O Trójcy Świętej, 15,17,31). Pamiętając o tym, możemy zrozumieć paradoksalne słowa o kochaniu samej miłości (Obj. do Ps., 118,8,3). Ale miłość staje się podstawą naszej więzi z Bogiem. To dar, dzięki, któremu czym jeśli nie Bogiem jest przepełniony ten, kto pełen jest miłości (O zwyczajach Kościoła, 14,24). Można to nazwać łaską, ale przecież termin „miłość” lepiej oddaje istotę tej więzi. W dodatku jest to największy dar Boga, więc samorzutnie rodzi się wezwanie: Miej miłość, a będziesz miał wszystko, gdyż bez niej nic z tego, co możesz mieć, nie przyniesie ci pożytku (Hom. na 1 Jana 32,8).

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.