Uczuciowość kobiety dojrzałej

Oto słowa, jakie ówczesny kardynał Karol Wojtyła skierował do studentek w czasie rekolekcji w Krakowie (8-14 IV 1962): „Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że psychika kobieca jest inna, że kobieta bardziej angażuje się we wszystko czuciem i uczuciem, że jest tym uczuciem wewnętrznie bardziej zdeterminowana niż mężczyzna. Wychowuje dzieci i nie tylko dzieci, wychowuje przede wszystkim mężczyznę. To jest zadanie podstawowe i dlatego właśnie potrzeba jej koniecznie oparcia, wielkiej dojrzałości i samodzielności wew­nętrznej. [...] Przybliżcie się do Chrystusa! Te wszystkie kobiety, które są przy Chrystusie (w Ewangelii), mają tę wewnętrzną samo­dzielność. [...] To nie jest bez znaczenia, że Chrystus, Syn Boży – Bóg, mężczyzna oddał siebie na wychowanie kobiecie – Matce” (Kard. K. Wojtyła, Kazania, Kraków 1979, s. 183).

Kobieta i mężczyzna – jednakowi i równorzędni w godności i wartości jako ludzie, jako dzieci Boże – wykazują jednak pewne różnice w swej psychice, co sprzyja zresztą, przy obopólnej akcepta­cji, ich wzajemnemu uzupełnianiu się i wzbogacaniu.

Kobieta całą swoją istotą skierowana jest ku macierzyństwu, zarówno fizycznemu, jak i duchowemu. Pragnienie bycia matką jest w niej równie oczywiste i silne, jak pragnienie kochania i bycia kochaną. W wychowywaniu dzieci bardzo potrzebna jest jej większa uczuciowość, intuicja, umiejętność wczuwania się i chęć rozmawia­nia. Dziecko potrzebuje tej matczynej miłości do swego życia i rozwoju, co potwierdza opóźniony rozwój dzieci chowanych w domu dziecka. Kochająca kobieta, chociaż nazywana jest płcią słabszą, wykazuje ogromną wytrwałość oraz zdolność do wysiłku i poświęca­nia się. Gdyż miłość daje jej siłę, jest jej siłą.

Mężczyzna zwrócony jest z natury bardziej ku światu rzeczy, ku badaniu i przeobrażaniu świata, ku rozwojowi techniki i zewnętrznej cywilizacji. Różnice te wyrażają aforyzmy: „Mężczyzna chce być w życiu kimś, kobieta chce być kimś dla kogoś”. Oraz: „Sercem mężczyzny są sprawy świata, światem kobiety są sprawy jej serca”.

Mężczyzna chętniej angażuje się w problemy ogólniejsze, nieosobiste i potrafi tkwić myślami i zaangażowaniem prawie bez reszty w świecie abstrakcji. Inteligencja kobiety jest zwykle nieco inna. Tak jak jej działanie, jest bardziej konkretna i praktyczna oraz bardziej intuicyjna. Kobiety na ogół mniej entuzjazmują się ogólnymi teoriami, czysta logika je nuży. Wolą wiadomości i lektury, które opisują ludzkie losy i konkretne zdarzenia, przejmują się nimi i wyciągają z nich wnioski, pomagające w lepszym rozumieniu siebie i innych. W dyskusjach chętnie odwołują się do przykładów z życia. Tak więc inteligencja kobiety jest silniej związana ze światem uczuć, emocji i wrażeń. Np. dziewczyna w szkole znacznie lepiej zapamięta wykład osoby miłej, aniżeli wykład profesora mniej sympatycznego.

Kobieta ma na ogół więcej trudności w wysłuchaniu z uwagą długich teoretycznych wywodów. Sens wypowiedzi chwyta przez skróty myślowe, a równocześnie intuicyjnie potrafi domyślić się rzeczy niedopowiedzianych i samopoczucia mówiącego. Takie ukierunkowanie uwagi i inteligencji, poparte intuicją i bogatą uczuciowością, pozwala kobiecie dostrzegać w życiu więcej szcze­gółów, wyczuwać nastroje i szybko reagować. Te naturalne skłon­ności mają też swoje niebezpieczeństwa. Kobieta może mieć większe trudności z uporządkowaniem tego, co mówi, myśli i pisze.

Kobieta potrzebuje też bardziej wzajemnego komunikowania się, mówienia o swoich przeżyciach i dzielenia się swymi przeżyciami i spostrzeżeniami. Charakterystyczne jest, że mężczyźni bywali nieraz pustelnikami, natomiast kobiety nigdy, nie tylko ze względu na czyhające na nią zagrożenia, ale i dlatego, że psychika kobiety nie bardzo daje sobie radę z samotniczym życiem – kobieta raczej nie wytrzymałaby życia pustelniczego.

Kobieta ma na ogół większą niż mężczyzna łatwość rozpoczyna­nia zajęć i bardziej elastycznie przystosowuje się do zmienności zadań oraz do zmieniających się okoliczności. Mężczyźnie trudniej jest odstąpić od zaplanowanego porządku zajęć.

Kobieta odpoczywa raczej krótko, po kilku chwilach odpoczynku szuka sobie nowego zajęcia. Nie umie też cierpliwie poleżeć, gdy widzi dokoła coś do wykonania, np. bieliznę do prasowania, naczynia do zmywania itp. To stałe pogotowie energetyczne ujawnia się szczególnie wyraźnie w macierzyństwie. Skłonność kobiety do różnorodnych działań, jej większa elastyczność w podejmowaniu prac i dostosowaniu się do potrzeb chwili, to wszystko okazuje się wtedy, w macierzyństwie, bardzo potrzebne i celowe. Gotując obiad, piorąc, a nawet czytając książkę czy patrząc w telewizor, kobieta musi stale zachowywać czujność wobec potrzeb dzieci. Musi być stale gotowa do przerwania swojego zajęcia – w każdej chwili bowiem może się zdarzyć, że będzie musiała zabawić dziecko, nakarmić je czy przewinąć, odpowiedzieć na pytania, musi też wciąż zachowywać spokój, także wtedy, kiedy dziecko coś stłucze czy zepsuje. Praca kobiety w domu, zwłaszcza jeśli ma małe dzieci, jest ciągłym wysiłkiem, co dla mężczyzny jest trudne do zniesienia.

Również zmysłowość kobiety jest silniej niż u mężczyzny zwią­zana z uczuciowością. Pragnie współżyć z mężem, bo go kocha, i pragnie współżyć wtedy, kiedy odczuwa z jego strony serdeczność i czułość. Jeżeli w codziennym życiu mąż nie okazuje żonie serdecz­ności i czułości, może to prowadzić do poważnych trudności w małżeństwie. Gdyż dla kobiety sytuacja taka jest bolesna i może ona reagować depresją psychiczną lub agresją. Po dniu, w którym dochodziło do sprzeczek z mężem, a nie doszło do pogodzenia się, kobieta nie jest wprost zdolna do małżeńskiego zbliżenia. Tak więc jej uczuciowość odgrywa znaczną rolę także w dziedzinie seksual­ności.

W naturze mężczyzny oczywiście również występuje uczucio­wość, nieraz nawet silna, ale zwykle nie ujawnia się ona tak wyraźnie; jest bardziej podporządkowana rozumowi, często jest przytłumiona, bywa też przyhamowana przez wychowanie domowe. Kiedy mężczyzna w małżeństwie wie, że kocha, to ta świadomość często mu wystarcza i nie musi, o tym mówić, natomiast kobieta musi i wtedy dopiero czuje się naprawdę kochana i szczęśliwa.

Apostołowie, powołani przez Chrystusa, mieli, zwłaszcza na początku, pewne ambicje: „A myśmy się spodziewali, że właśnie On miał wyzwolić Izraela” (Łk 24,21). A kobiety w Ewangeliach? One idą same, za zewem miłości swoich serc. Idą za Jezusem, ponieważ kochają.

Przez obcowanie z kobietą i przez jej wpływ mężczyzna zbliża się bardziej do spraw wewnętrznego życia człowieka i do wartości duchowych. I to również jest zadaniem kobiety – wychowywanie mężczyzny. Na temat sposobu wychowywania pięknie wyraziła się Simone Weil: „Wychowywać kogoś, dziecko lub dorosłego, to znaczy przede wszystkim podnosić go w jego własnych oczach”. Aby to osiągnąć, kobieta winna podchodzić do mężczyzny z zaufaniem w jego możliwości, wierzyć w dobro, jakie w nim tkwi, a także okazywać zainteresowanie jego sprawnością, a może już i osiągnię­ciami. Wtedy i jemu łatwiej zaakceptować pewną jej inność, otworzyć się przed nią i poddać się wpływowi jej serca. Mężczyzna pod wpływem miłości kobiety staje się wrażliwszy na to, co małe i słabe, a także na duchowe wartości w życiu człowieka. Dostrzega też wtedy łatwiej w swej żonie jej potrzebę czułości i serdeczności z jego strony, czego potrzebuje ona dla swej psychicznej równowagi.

Wojciech Giertych w artykule Po co Pan Bóg stworzył kobietę? pisze: „Jeżeli prawdą jest, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże, to ten Boży obraz, to Boże podobieństwo jest bardziej rozpoznawalne w kobiecie. Bóg jest miłością, jest ciągłym darem. Jego miłość jest ciepła, miłosierna, nie paternalistyczna, upokarzająca, ale taka, która dodaje otuchy, budzi nadzieję, pociesza. Kobieta jest bardziej zdolna do takiej miłości” [W drodze, nr 2 (1988)].

Ojciec św. Jan Paweł II na audiencji ogólnej 21 marca 1979 r. zwrócił się do kobiet: „Nasze osiągnięcia techniczne mogą się obrócić przeciwko ludzkości. Przybliżcie mężczyzn do wartości życia. Błagamy was, czuwajcie zwłaszcza nad przyszłością rodzaju ludzkiego. Powstrzymujcie rękę mężczyzny, który w momencie szaleństwa chciałby zniszczyć ludzką cywilizację”.

Właśnie dzięki kobiecie mężczyzna łagodzi swoje dążenia, swoją bezwzględność, swój napięty do końca plan. Jednak aby tak było, aby kobieta mogła być wzorem dla dziecka i pomocą dla męża i dla świata, musi sama posiadać odpowiednią hierarchię wartości. Bo nie każda kobieta ją posiada, nie każda wchodzi na drogę dojrzewania psychicznego i duchowego. Niekiedy kobieta pozostaje na poziomie nieopanowanych, może nawet egocentrycznych uczuć i samorzutnych reakcji emocjonalnych. Taka kobieta sieje wokół siebie raczej niepokój i zamęt i nie pomaga swemu otoczeniu w dojrzewaniu duchowym, a może je nawet utrudnia.

Na myślenie i decyzje człowieka ogromny wpływ ma jego uczuciowość. Jeżeli jest ona niedojrzała, chaotyczna, nie związana z rozumem, wówczas to, co się podoba, co budzi sympatię, wydaje się w danej chwili bezwzględnie najważniejsze. Jednak uporządkowana, dojrzała uczuciowość jest wielkim bogactwem osoby i właśnie do tego powinny kobiety dążyć, szczególnie przez zjednoczenie duchowe z Chrystusem i kierowanie się Jego wskazaniami, oraz przez naśladowanie Maryi, Matki Chrystusa, szukanie w Niej oparcia.

W „Liście do kobiet” z 25 czerwca 1995 Ojciec św. Jan Paweł II pisze: „Najpełniejszy wyraz ‚geniuszu kobiecego’ Kościół widzi w Maryi i znajduje w niej źródło nieustannego natchnienia. Maryja nazwała siebie ‚służebnicą Pańską’. Poprzez posłuszeństwo Słowu Bożemu przyjęła uprzywilejowane powołanie – wcale niełatwe – małżonki i matki rodziny z Nazaretu. Oddając się na służbę Bogu, oddała się także na służbę ludzi: służbę miłości” (10).

Kobieta na ogół jest bardziej wrażliwa na Boga, silniej Go pragnie i jest bardziej otwarta na duchowy kontakt z Osobą Jezusa Chrystusa. Jej uczuciowość na pewno jej w tym ukierunkowaniu pomaga, np. większa skłonność do wzruszeń w przeżywaniu nabożeństw liturgicznych, w czytaniu przypowieści ewangelicznych czy opisów cierpienia Chrystusa. Ponieważ jednak religijność, aby była trwała, potrzebuje podbudowy rozumowej, kobieta powinna starać się też o intelektualne pogłębienie swojej wiary. Również dlatego, aby łatwiej móc ją przekazywać dzieciom i mężczyznom, którzy podchodzą do wiary często bardziej rozumowo.

Pewnym niebezpieczeństwem dla kobiet jest to, że dość często są rozproszone, ciągle muszą coś robić i trudno im zdobyć się na znalezienie czasu na dłuższą modlitwę i refleksję, która wpływa na pogłębienie religijności. Jednak większość kobiet prowadzi życie sakramentalne, co pomaga im w pobudzaniu wzrostu miłości w sercach dzieci i w sercu mężczyzny.

Kobieta, czując się w rodzinie szczególnie silnie uczuciowo związana z dziećmi i z ojcem dzieci, jest otwarta ku istotom kochanym i ma niemal niewyczerpane możliwości dawania z siebie, przezwyciężania zmęczenia i nasuwających się nieraz trudności. To promieniowanie miłości, wpływające na wzajemne okazywanie sobie w rodzinie uczuć, stanowi najlepszy program wychowawczy i przygotowuje dzieci do przyszłego małżeństwa lepiej i głębiej niż lekcje wychowania seksualnego w szkole.

Tak więc dla każdej kobiety miłość jest tym najważniejszym talentem, a równocześnie zadaniem, otrzymanym od Boga, dla dobra rodziny oraz dla dobra świata. Szczególnie pięknie i mocno wyrażają jej posłannictwo słowa: „Człowiek, będąc jedynym na świecie stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może znaleźć się w pełni inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego” (Gaudium et spes, 24).

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.