Co robić ze złością? Trzy podejścia

W psychoterapii ludzie pracują nad sposobami opanowania złości i formami wyrażania gniewu. Psychologia humanistyczna nieod­ległych jeszcze czasów, na której wykształciło się całe pokolenie aktywnych teraz zawodowo psychoterapeutów, była i jest pewnego rodzaju afirmacją złości – nie odróżnianej zresztą od gniewu. Wobec przekonania, iż tłumienie złości (w dzieciństwie wobec rodziców) odcina człowieka od jego całej sfery uczuciowej (w tym także uczuć radości, miłości, smutku itp.), za główny cel i kierunek pracy psychologicznej nad złością uważało się i uważa jej wyzwolenie i odpowiednie odreagowanie. W ciągu ostatnich kilkunastu lat wykształciły się trzy główne sposoby podejścia do zagadnienia złości. Każdy z nich ma swoje dobre i złe strony, każdy z nich może też być odpowiednio wykorzystany.

Pierwsza szkoła myślenia to podejście stosowane przez zwolen­ników „wentylowania”. Jego przesłanką jest pogląd, że złość sama w sobie jest dobrą i pożyteczną emocją, aczkolwiek wiele osób nauczono ją ignorować lub jej unikać. Wyznawcy metody „wentylo­wania” argumentują, że powstrzymywanie złości często zwraca się przeciwko człowiekowi, prowadząc do wielu fizycznych schorzeń (choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, astma oskrzelowa). Stwierdzają ponadto, że ludzie, którzy nigdy nie wpadają w złość, często są lekceważeni i poniżani przez bardziej agresywnych osobników. Wobec tego sugeruje się, że powinniśmy w pełni zaakceptować złość i wyrażać ją w różny sposób, czasem nawet przez krzyk, wrzask czy fizyczne wyładowanie. Taka postawa jest szczegól­nie uzasadniona w przypadku osób, które wyparły swoją złość i zaprzeczają jej istnieniu. Potrzebują one zapewnienia, że przeżyją wyładowanie własnego gniewu i muszą przekonać się, że mogą to robić, nie wyrządzając krzywdy innym. Niektórzy powinni nawet uderzyć kilka razy w worek treningowy, by nauczyć się rozpoznawać u siebie fizyczne objawy złości. Skupienie się w programach leczenia na wyrażaniu własnych uczuć, może pomóc pacjentom nauczyć się okazywania złości częściej i w bardziej odpowiedni sposób. Trzeba jednak pamiętać, że dawanie upustu złości nie jest pożyteczną taktyką dla tych, którzy są nią naładowani. Oni wiedzą, jak wyrażać złość, prawdę mówiąc, są w tym ekspertami. Za każdym razem, kiedy krzyczą lub wrzeszczą, uczą siebie i wszystkich dokoła, jak stawać się coraz bardziej wściekłym. Zachęcanie ich do „wentylowania” tylko wzmacnia dysfunkcyjne wzorce zachowań. Ogólnie rzecz biorąc, wentylacja nie jest więc efektywnym sposobem radzenia sobie ze złością. Osoba korzystająca z tej metody nie widzi w złości sygnału, że coś jest nie w porządku, lecz próbuje z pomocą tejże złości rozwiązywać swoje problemy. Nie zrozumie, że złość jest raczej dzwonkiem alarmowym, wskazówką, a nie środkiem do osiągnięcia celu.

Drugą szkołę myślenia można nazwać „podejściem redukcyj­nym”. Jego rzecznicy, np. Albert Ellis, sądzą, że złość przeważnie powoduje więcej problemów niż ich rozwiązuje. Wskazują na fakt, że większość ludzi często wpadających w złość jest nieszczęśliwa, i sugerują, że powinniśmy starać się redukować poziom przeżywanej złości za pomocą rozmaitych technik, takich jak wybaczanie, walka z negatywnym myśleniem i ćwiczenia relaksacyjne. Tak jak zachęca­nie unikających złości do jej redukowania byłoby niedźwiedzią przysługą (gdyż już zredukowały ją do tego stopnia, że nie mogą z niej korzystać), podobnym błędem byłoby namawianie chronicznego złośnika do folgowania tej emocji (takie zachowanie zwiększa tylko jej poziom).

Trzecie podejście koncentruje się wokół procesu „sterowania nią”. Opiera się na przekonaniu, że złość, doświadczana z umiarem, jest częścią emocjonalnego bogactwa człowieka. Celem, jaki stawia się przed pacjentem, jest nauka jej wyrażania w umiarkowany i akcepto­wany społecznie sposób. Przykładem podejścia opartego na sterowa­niu złością jest trening asertywności, ze swoim rozróżnieniem na zachowanie agresywne i asertywne (Alberti i Emmons 1986). Złość postrzega się tutaj jako normalną emocję, którą można w odpowiedni sposób użyć dla dobra wszystkich, nawet dla polepszania relacji między ludźmi. Osoby, które z powodu swej złości wpadają w kłopo­ty, są tutaj uczone akceptowanych społecznie zachowań, tak, by potrafiły kontrolować jej wybuchy, nie stając się jednak całkowicie potulne i uległe. Postawa zalecająca sterowanie złością jest najlepsza, dla tych którzy akceptują tę emocję, ale chcą wiedzieć, co z nią robić, aby nikt, włączając w to ich samych, nie został skrzywdzony. Uczenie się takich technik, jak walka przy zachowaniu uczciwych zasad i słuchanie bez przerywania, może pomóc w przechodzeniu przez naturalny proces rozpoznawania, wykorzystywania i uwalniania złości.

Zamierzeniem tego artykułu jest próba zaczerpnięcia z każdej postawy wszystkiego, co w niej najcenniejsze: uznanie dla siły i mocy złości – od zwolenników metody wentylowania, cenną obserwację, że nadmiar złości może zniszczyć ludzkie życie – z podejścia zalecającego jej redukowanie, zaś od zwolenników sterowania nią – nacisk na zdobywanie wiedzy o złości i ostrożne jej wykorzystanie. Decydującą wagę ma jednak to, by wiedzieć, kiedy każde z tych podejść należy zastosować. Dla wielu osób problemem jest także wyrażanie swojej złości, by nie zraniła ona innych osób, ale też pozwoliła ujawnić irytację. Najwłaściwszym sposobem tego rodzaju wyrażania złości jest czterostopniowa procedura wyrażania złości przedstawiona przez Pamelę Butler (Król-Fijewska M., Trening asertywności, 1993).

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.