Jak ludzie ujawniają złość?

Złość jest emocją nie tylko przykrą, ale także bardzo niebezpiecz­ną. Wszyscy niejednokrotnie zachowywaliśmy się gwałtownie. Więzienia pełne są ludzi gwałtownych, wiele małżeństw rozpada się z powodu nienawiści między dwojgiem ludzi, którzy kiedyś bardzo się kochali, a wskaźnik przestępczości wzrasta, gdyż miliony ludzi reagują na frustrację coraz większą złością. Nie ma chyba drugiej takiej emocji, która sprawiałaby ludziom tyle kłopotów co złość. Trzeba jednak pamiętać, że nie ma uczuć dobrych czy złych, wszystkie pełnią przystosowawczą, adaptacyjną rolę w procesie funkcjonowania człowieka. Problem polega tylko na tym, jak własne emocje traktujemy, jak się z nimi obchodzimy, co z nimi robimy.

Właśnie w stosunku do złości (chyba bardziej niż do innych emocji) decydujemy się na różne zabiegi, wręcz manipulacje i to, co gorsze, nie zawsze świadomie. O wadze tego uczucia świadczy też to, że wobec niego także i kultura (obyczaje i reguły międzyludzkich zachowań) wyraźnie się wypowiada, ograniczając i limitując okazywanie złości, choć nie czyni tego w stosunku do innych emocji.

Właśnie sposoby przejawiania tejże emocji leżą u podstawy kwalifi­kowania całości zachowania człowieka jako mniej lub bardziej „chamskiego”. Ona także leży często, choć może nie zawsze, u podstawy zachowań, odbieranych jako przemoc czy agresja. Agresja jest to zachowanie zmierzające do skrzywdzenia drugiej osoby.

Złość nie prowadzi do agresji w sposób automatyczny, ale często jej towarzyszy. Większość z nas ma kłopoty z wyrażaniem własnej złości, ale także z odbieraniem cudzej, z radzeniem sobie z własną i cudzą złością. Ze złością współwystępuje lęk. W znacznej mierze jest to lęk przed złością. I tutaj zarówno przed własną, jak i cudzą. Lęk przed cudzą złością może prowadzić do zachowań uległych, z których nie zawsze jesteśmy zadowoleni. Ale niezadowoleni bywamy także, gdy popadniemy w drugą skrajność i wybuchniemy. Z kolei lęk przed własną złością może prowadzić do równie poważnych perturbacji w osobistym funkcjonowaniu. Wynikać one mogą po części z faktu, że obawa przeżywania złości prowadzi do jej wypierania ze świado­mości. Złość nieuświadomiona nie przestaje jednak być złością. Co gorsza zaczyna ona wtedy pędzić niejako bardziej niezależny żywot – nie poddany kontroli ze strony naszej świadomości. Jak sobie z tym radzić?

To kolejne pytanie, na które mamy znaleźć choćby częściową odpowiedź. W książce Bądź sobą Shan Rees i Roderick S. Graham pisze: „[...] Większość z nas uważa gniew za uczucie, z którym trudno sobie radzić, ponieważ postrzegamy go jako bardzo silną emocję”. Zwłaszcza w społeczeństwach zachodnich wyrażanie emocji jest niezbyt akceptowane, w związku z czym mamy skłonność do poczucia winy i jest nam nieswojo, że w ogóle je okazaliśmy – dotyczy to zwłaszcza gniewu, który wydaje się nie na miejscu. Często zaprzeczamy nawet, że odczuwamy gniew. Wydaje się to czasem prostsze niż podjęcie wysiłku poradzenia sobie z nim. Ale czy w ostatecznym rachunku ułatwia to cokolwiek? Czy nigdy nie tłumiłeś gniewu w chwili, gdy go odczuwałeś, po to jedynie, żeby wybuchnąć nieoczekiwanie w innej sytuacji? Nie twierdzimy, że okazywanie gniewu jest zawsze właściwe, ale sądzimy, że mówienie sobie prawdy o własnych uczuciach, uznawanie ich istnienia jest zawsze dobrym pomysłem. Tylko wychodząc od tego, co jest prawdziwe w Tobie, możesz działać twórczo i konstruktywnie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.